Całe dnie spędzają na graniu w ulubione gry, sami wyznaczają sobie czas oraz długość pracy, nie muszą wychodzić z domu ani sprzeczać się z niesprawiedliwym szefem. Czy streamerzy naprawdę mają najlepsze zajęcie na świecie?

W ogniu krytyki

Piątek wieczór. Jeden ze znanych polskich streamerów rzuca mimochodem, że to co robi to jego praca. I zaczyna się. Czat wybucha śmiechem, w przelatującym spamie, pośród prześmiewczych emotikonek dostrzec można komentarze: „Popracowałbyś na budowie to zobaczyłbyś co to znaczy prawdziwa praca”, „Wziąłbyś się do prawdziwej roboty to by ci przeszła ochota na takie żarty”, „Lepiej weź sobie urlop, żebyś się przypadkiem nie zmęczył”. Chwilę trwa, zanim czat na dobre się uspokoi. Takie stereotypowe myślenie towarzyszy dziś wielu ludziom. Lawina krytyki spada na streamera za każdym razem, gdy ten odważy się nazwać to co robi zawodem, ale nie tylko. Nieomylny czat wytyka mu najmniejsze błędy, głośno wyraża swoje niezadowolenie z powodu wybranej gry lub niespodziewanego końca live’a. Fala hejtu jest tym większa, im bardziej znany jest streamer. Małe uwagi z czatu często zamieniają się w obraźliwe komentarze na fanpage’u czy szydercze listy w skrzynce mailowej. Dlaczego tak się dzieje? Bo widz obserwuje człowieka grającego w gry, a to przecież każdy potrafi.

Gdy nie wiadomo o co chodzi…

Podstawowym problemem, z którym muszą sobie radzić streamerzy jest niestabilność finansowa. To, jak wysokie będą ich miesięczne zarobki zależy od bardzo wielu czynników, takich jak liczba subskrybentów, wielkość dotacji czy ilość obejrzanych reklam. Zatem, co jeśli liczba subskrypcji zmaleje o połowę? A jeżeli reklamy przestaną działać? Co się stanie, kiedy nagle pojawi się awaria energii lub Internetu? Te gorsze zarobkowo miesiące nie zmniejszają przecież wysokości rachunków czy utrzymania. Streamerzy często muszą liczyć się zatem ze stratami, które nie spotkałyby ich w tej „normalnej” pracy. Z tego też powodu w Polsce bardzo niewielu z nich decyduje się na porzucenie swojego dotychczasowego zawodu i poświęcenie się w pełni nowemu zajęciu, a jeżeli to robią, zwykle równolegle prowadzą kanał w serwisie YouTube lub nawiązują współpracę ze wspierającymi ich markami lub organizacjami.

Na celowniku cyberprzestępców

Powtarzające się od miesięcy zmasowane cyberataki zwracają uwagę na to, jak dużym problemem dla twórcy internetowego stają się włamania i kradzieże. Streamerzy pracują dzięki posiadanym kontom, zasobom gier czy ekwipunku, a te stanowią łakomy kąsek dla zorganizowanych grup hakerskich czy pojedynczych użytkowników szukających atencji. Im bardziej popularny jest streamer, tym ryzyko drastycznie wzrasta. Jeżeli dojdzie do kradzieży, może on stracić nie tylko swoje zarobki, ale również główne narzędzia pracy, osobiste dane, kontakty czy nawet reputację. Po takim wydarzeniu zwykle pojawia się ogromne wsparcie ze strony fanów, ale nie brakuje również komentarzy otwarcie popierających przestępstwo.

Wielki Brat patrzy

Streamerzy codziennie zapraszają do swoich domów setki widzów. Zupełnie obce osoby obserwują to, co dzieje się w ich prywatnym życiu. I nie tylko w ich. Często członkowie rodziny stają się wręcz „dodatkową atrakcją” posiadającą własną emotikonkę na czacie. Widzowie słuchają ich rozmów lub małych sprzeczek, traktując to co widzą jako walor rozrywkowy. Streamer na ich oczach je, pije, nierzadko również napoje wysokoprocentowe, bo wie, że to wzbudza powszechne emocje. Ciekawskie oczy i uszy nie opuszają go na krok, śmieją się gdy słyszą w tle dźwięk spuszczanej wody w toalecie, tygodniami wypominają mu przejęzyczenia lub przypadkiem wyjawioną tajemnicę. Sytuacja przestaje być zabawna, kiedy na oczach widzów dzieje się tragedia. Gdy streamer opada w konwulsjach na ziemie lub przypadkiem wywołuje pożar w mieszkaniu, dziesiątki shotów zaczynają krążyć po Internecie.

Praca streamera? Praca nad samym sobą

Streamer jest swoim własnym szefem. Poza oczywistymi korzyściami, takimi jak poczucie samorealizacji czy niezależności generuje to także konieczność wykształcenia w sobie pewnych cech charakteru. Jedną z nich jest systematyczność. Zasada jest prosta, im częściej siada on do pracy, tym więcej jest w stanie zarobić. Buduje w ten sposób swoją reputację oraz w pewnym sensie niezawodność. Sukcesem jest, gdy streamer przyzwyczai swoich fanów do codziennych, regularnych transmisji. Sprawa komplikuje się jednak, kiedy w jego życiu zaczynają pojawiać się problemy lub wahania nastroju. W takich przypadkach bardzo ważne jest samozaparcie – trzeba usiąść i mimo wszystko dobrze się bawić. Czasem trzeba też poświęcić dla widzów swoje życie towarzyskie.

Więc jak to jest z tymi streamerami?

Praca streamera to, wbrew temu jak się powszechnie przyjęło, wcale nie idealne zajęcie. Myślimy o tej profesji bardzo stereotypowo, bo widzimy tylko człowieka grającego w gry i posiadającego popularność, a przecież to musi być fajne. Prawda jest jednak nieco inna. Streamer to zawód jakich wiele – ma sporo dobrych, ale także złych stron. Te pozytywne aspekty znamy wszyscy, bo są dla nas oczywiste, a o tych negatywnych rzadko się słyszy. Dlaczego? Bo każdy streamer kocha swoją pracę i, mimo wielu wad, nie zamieniłby jej na żadną inną. Z pewnością każdy jest również wdzięczny i pełen szacunku dla Was, drodzy widzowie, ponieważ bez Was nie osiągnąłby wszystkiego tego co ma. I może czasem warto ten szacunek odwzajemnić?

Komentarze:

  1. “Sprawa komplikuje się jednak, kiedy w jego życiu zaczynają pojawiać się problemy lub wahania nastroju.” To chyba dość często spotykane, ciekawe co powiedzieliby sami streamerzy : )

Skomentuj, nie wstydź się, nie musisz się rejestrować! :)

* Pola obowiązkowe.
** Komentarz zostanie dodany po akceptacji moderacji.